pawelgras blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Może to czas by z nowym rokiem wrócic do bloga? zobaczymy.
W każdym razie – DOBREGO ROKU, nam wszystkim i wszystkim wokół nas!

Dziękujemy

11 komentarzy

Zwłaszcza wszystkim młodym, którzy przeprowadzili tak wielką mobilizację. I co teraz powiedzą ci wszyscy którzy straszyli, że młode pokolenie ni interesuje się życiem publicznym. Duży kredyt zaufania i duża odpowiedzialność.
Serdeczne podziękowania dla wszystkich, którzy pomagali mi w tych wyborach i podziękowania dla tych, którzy zagłosowali.

jeśli ktoś zaglądnie jeszcze na mojego zaniedbanego bloga przed niedzielą to proszę tylko o jedno po niedzielnym śniadanku wybierzcie sie do lokalu wyborczego. Do zobaczenia po wyborach

Święto

12 komentarzy

Święto w cieniu smutnych doniesień z Afganistanu.
Wszystkim, którzy chronią nas tu w kraju i na zagranicznych misjach, także tym, którzy przeszli już do cywila – podziękowania i najlepsze życzenia.
Szczególnie życzenia dla wszystkich z którymi żegnałem się ostatnio przy piwie – trzymajcie sie tam dzielnie. Mam nadzieje, że wkrótce zobaczymy się gdzieś pod Kandaharem.
Wygląda na to że z dnia na dzień jest tam coraz gorzej więc uważajcie na siebie, żebyśmy w tym samym składzie świętowali wasz powrót.

Jakoś tak od notki o „Aniele” w bardzo ważnym dniu 16 04 utknąłem całkowicie z prowadzeniem bloga, pewnie wszyscy stali przyjaciele juz uciekli, a może jeszcze zaglądną?

Straszna zadyma niemal każdego dnia, więc dzięki Bogu, może teraz jest szansa na chociaż kilka spokojnych dni. Nie opisałem bardzo wielu ważnych dla mnie wydarzeń, żeby nie zapomnieć spróbuje je uzupełnić zaszywając się gdzieś na polesiu.

Ale czy ma sens prowadzenie bloga w kraju w którym w otoczeniu prezydenta funkcjonuje przez lata facet podejrzany o dilerke narkotyków, premier oskarża vice premiera o udział w korupcji, vicepremier oskarża służby o przygotowanie przeciw niemu politycznej prowokacji. Każdego dnia jedna afera przykrywa drugą, zmywam się gdzieś do lasu.

Tak się jakos złożyło, że blog prawie sam się zakończył na notce o pożegnaniu „Diabła”, czyli Leszka Drewniaka, ale ostatnio na klatce schodowej w bloku w którym mieszkam spotkałem Anioła, więc pomyślałem, że to jakiś znak i powinienem prowadzić go dalej.
Anioł stał spokojnie oparty o ścianę pod oknem w pobliżu windy, miał trochę ponad metr wysokości i trzymał wiolonczele, był wyrzeźbiony w brzozowym drewnie. Niby nic, ale komu zdarza się na co dzień spotykać Anioła nawet brzozowego na klatce schodowej?

Odszedł, szybko i niespodziewanie, po wojskowemu, jeszcze dokładnie nie wiemy co było przyczyną.
Wychował kilka roczników naprawdę dobrych operatorów. Nie znam nikogo w jednostce, kto nie mówiłby o nim z szacunkiem, nawet młode roczniki, żyją legendą „diabła”. Pamiętam naszą wyprawę w góry podczas selekcji w Bieszczadach, poruszał się jak maszyna, a ja miałem wrażenie, że padnę za następnym zakrętem, często wspominaliśmy z diabłem nocny rajd terenowym samochodem w poszukiwaniu zaginionych uczestników selekcji, w błocie i deszczu, z „ułanem”, który czyścił szyby przeciętym na pół ziemniakiem, bo wycieraczki odmówiły posłuszeństwa.
Lubiłem się z nim kłócić,miał kompletnie księżycowe poglądy polityczne. Chyba trzy lata temu, na jednym z piękniejszych poligonów w zachodniej Polsce, spędziliśmy całą niedzielę na ławeczce pod leśniczówką, dyskutując o polityce i pijąc czeskie piwo.
Zawsze gotowy do pomocy, zawsze mający dla wszystkich czas. Na ostatnim opłatku ustaliliśmy, że wrócę do niego na treningi, które prowadził przez lata, nie zdążył odebrać adżiki, ostrej przyprawy którą przywiozłem mu z Armenii, opowiadał mi o niej niemal podczas każdego spotkania, już nie odbierze. Dołączył do „Kaśki”i „Żuka”, którzy nie wrócili z Iraku. Zawsze chciał, żeby po śmierci poddać ciało kremacji i rozsypać popiół gdzieś w lesie, ale musimy mieć jakieś miejsce, gdzie będzie go można odwiedzać. Trzymaj się tam dzielnie diablisko, wypijemy rakiję za twoją pamięć.

I wszystko znowu jest tak jak w starym nudnym serialu. Kolejny tydzień zaczyna się od ujawnienia kolejnego „agenta” – tym razem padło na Borowskiego, ze trzy dni będzie o tym znowu we wszystkich mediach, do momentu jak nie pojawi sie kolejny przeciek z kolejnym jeszcze bardziej nośnym nazwiskiem.
Może by tak ktoś się zainteresował przyszłością, może by ktoś zapytał jak idzie budowanie nowych służb wojskowych na gruzach WSI, może ktoś się zapyta jak nowi szefowie służb wojskowych przygotowują podległych sobie ludzi do służby w np. w Afganistanie. Ale zrobienie materiału na ten temat wymaga więcej pracy niż przepisanie „kwitów” wyniesionych przez życzliwego z jakiegoś archiwum. Jedno jest pewne – oficerowie mało zaprzyjaźnonych z naszym krajem służb zapijają się z radości koniakiem widząc co tu sie wyrabia.
ps.
Bardzo mi sie nie podobają komentarze Jana Rokity pod adresem kolegów z PO, zwłaszcza szefostwa – mało to eleganckie i mało konserwatywne

Coż za spokojny tydzień bez polityki.

Zyczę wam wszystkim ciepłego, zdrowego i spokojnego Nowego Roku – to prywatnie.

A politycznie, życzę nam wszystkim Nowego Roku bez obecnej koalicji rządzącej, życzę nam wszystkim władzy której wreszcie nie będziemy się wstydzić

Kochani

3 komentarzy

Jako, że nie miałem wcześniej dostępu do komputera, dopiero dzisiaj życzę Wam wszystkim pełnych radości, zdrowia i miłości Swiąt Bożego Narodzenia.
Wszystko stoi na głowie, na wigilijnym spacerze w Kętach oglądałem kwiatki na łące i strusie na fermie na Czajkach. W Boże Narodzenie w Alwerni minąłem człowieka, który wyprowadził na spacer wielbłąda, tylko śniegu ani na lekarstwo. Mimo to, w Kętach było pięknie jak zawsze w Święta. To już moja 42 wigilia u mamy, n ie pamiętam, czy któraś była równie ciepła jak ta ostatnia.


  • RSS