pawelgras blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

Ostatnie dwa dni pełne różnych dziwnych zajęć, w większości mało ciekawych. Sejm żyje plotkami na temat samorozwiązania. Posłowie z SLD, od których ta decyzja tak naprawdę zależy, w prywatnych rozmowach mówią, że bedą głosować „za”. Osobiście bardzo wątpię, zobaczymy.

W ciągu dnia wyskoczyłem obejrzeć demonstracje alterglobalistów. Miało byc strasznie i ponuro. Warszawa przygotowana jak Belfast w najgorszych czasach konfliktu.
Jest coś takiego co mnie ciągnie zawsze przy takich okazjach, to chyba jakiś sentyment do starych czasów NZS (Niezależne Zrzeszenie Studentów) i zadym, które na przełomie lat osiemdziesiatych i dziewięćdziesiątych ćwiczyliśmy w Krakowie na okrągło. Spośród posłów Platformy spotykam Grześka i Sławka, obaj starzy, studenccy zadymiarze. Ciągnie wilka do lasu. Ale wbrew zapowiedziom mediów nic się nie dzieje – jaki szczyt, taki protest. Przeciw komu mieli ci antyglobaliści protestować: premierowi Białorusi, prezydentowi ukrainy, prezydentowi Gruzji? To bardziej „parada miłości” niż demonstracja alterglobalistów. i bardzo fajnie, że tak to własnie wyglądało – święto młodości, swobody i braku agresji. Na jednej z ciężarówek zauważyłem Marka Kurzyńca, doświadczony anarchol z Krakowa, pamiętam go ze wszystkich możliwych zadym z lat osiemdziesiątych. Tłukł się z milicją przy każdej okazji, miał wtedy długie włosy i do dziś mam przed oczami scenkę z przed radzieckiego konsulatu w Krakowie, gdzie milicjanci ciągneli go za te długie włosy do stojącej w pobliżu suki.
Marek „dymił” odkąd go znam, przeciw komunie, radzieckim wojskom w Polsce, studium wojskowemu, okrągłemu stołowi. Jest jednym z nielicznych zadymiarzy z tamtego czasu którzy nie skończyli w polityce, UOPie, biznesie itp. Nie zmienił się do dziś.

Nareszcie udało mi się dostać do panelu administratorskiego i wpisać notke. Wczoraj wieczorem nic nie chciało wchodzić. W weekend, też nic się nie udało wpisać bo jak wiadomo ukradli nam komputery z biura poselskiego.

W piątek miałem bardzo ciekawe spotkanie w Wadowicach. Spotkanie z grupą młodych ludzi, którzy niedawno założyli tam koło Młodych Demokratów i pomimo zbliżającej się matury bardzo sprawnie zabrali sie do działania. To bardzo ładuje baterie, gdy rozmawia się z kimś, komu chce się coś zrobić dla innych, nie tylko dla siebie, kto interesuje się polityką i życiem publicznym i komu nie jest wszystko jedno co w tym kraju w bliższej i dalszej przyszłości będzie się działo.

W weekend odbył się pogrzeb Jacka Kaczmarskiego. Kim był on dla naszego pokolenia, to chyba temat na osobną książkę. Pamiętam przepisywane ręcznie, potem odbijane na powielaczu jego piosenki, koncerty w małych kościelnych salkach, dystrybucję nielegalnych kaset z jego nagraniami i tłumiony zagłuszarką głos Jacka w Wolnej Europie. Pozwalał nam przetrwać, ładował energią, uczył patriotyzmu i odpowiedzialności. Dawał nam siłę i przekonanie, że jesteśmy po właściwej stronie. Wtedy, jego teksty, dziś może troche archaiczne, rozpalały nas do białości i trafiały w samo serce. Miał ogromny wpływ, na życie wielu z nas, na moje na pewno. Szkoda, jeszcze tak wiele mógł nam powiedzieć

Za nami bardzo gorąca noc. Głosowania skończyły się po północy, a wybór nowego marszałka spowodował olbrzymie zamieszanie. Do konkursu stanęli pan Oleksy i Wojciechowski. W pierwszym głosowaniu, żaden z nich nie uzyskał koniecznej ilości głosów i SLD wpadło w prawdziwą panikę, a Oleksy był po prostu wściekły, do zwycięstwa brakowało mu kilkunastu głosów. Ogłoszono przerwę i rozpoczęły się gorączkowe konsultacje. Samoobrona domagała się fotela wicemarszałka za poparcie Oleksego, liderzy SLD biegali po sali z wynikami pierwszego głosowania i „młotkowali” parlamentarzystów.
Sytuacja była dość dziwna, Marszałek Borowski został odwołany i istniało niebezpieczeństwo, że nowy marszałek nie zostanie wybrany, chyba przyspieszyło by to bardzo samorozwiązanie parlamentu.
W takiej atmosferze przystąpiliśmy do ostatecznego głosowania.
Chwila napięcia, i na tablicy wyników wyświetlają się rezultaty głosowania.
Oleksy przechodzi praktycznie jednym głosem.
Jak to możliwe?
Wszystko dzięki ugrupowaniu Borowskiego, które w liczbie 33 osób, pomimo obecności na sali nie wzięło udziału w głosowaniu, obniżając średnią, konieczną do zdobycia bezwzględnej ilości głosów. Ciekawe bardzo kto i jakimi argumentami przekonał ich do takiego zachowania.
Potwierdza to jednak chyba moją spiskową tezę, że to ugrupowanie to żadna nowa jakość a sprytna zagrywka, bo za chwilę okaże się, że w jego szeregi „przecieknie” całe SLD. Szkoda, bo jakaś zdrowa lewica jest w Polsce potrzebna.

Niejako w tle tych wydarzeń, kolejne zamieszanie wokół służb specjalnych i wyrok Trybunału Konstytucujnego, kwestionujący zapisy ustawy o ABW i Agencji Wywiadu. To ustawy, które uchwalono na początku kadencji. Dobrze to pamiętam, bo uczestnicznłem w pracach komisji przygotowującej te ustawy. Wywieziono nas pod Warszawę za zamknięte trzydniowe posiedzenie i tam sldowska maszynka do głosowania wypluła tego legislacyjnego potworka, odrzucając wszystkie zgłaszane poprawki, no i są efekty i jeszcze podatnik będzie musiał za to zapłacić.

Bezkrólewie

7 komentarzy

Krajem rządzi premier który podał się do dymisji, sejmem rządzi marszałek, który złożył rezygnacje, do kompletu brakuje tylko pana prezydenta.
Wszyscy oczekiwaliśmy na poranne głosowanie w sprawie zmiany marszałka Borowskiego, a tu nic, wygląda, że nie uśmiecha mu się rozstawać z fotelem, a pan Oleksy czeka na opinie czy minister może zostac marszałkiem sejmu. Całkowity brak skłonności do ryzyka, powinien najpierw podać sie do dymisji z funkcji ministra, a potem poddać się weryfikacji w sejmie, ale nie, pan Oleksy musi mieć GWARANCJE. W związku z tym dalej nikt nic nie wie i czekamy do wieczornych glosowań o 18-stej, może wtedy coś się wyjaśni.
Już gorzej byc nie może, naprawde trzeba by to już jednak rozwiązać i niech ostatni zgasi światło.

No więc wczoraj, czyli w niedzielę przyjechałem do Warszawy, specjalnie, żeby nie spóźnić się na poniedziałkowe głosowania. I stało się, zaspałem, zawsze budzę się przed ósmą, więc nie nastawiam budzika, i akurat tym razem zaspałem, przepraszam wszystkich, którzy teraz napiszą, że to skandal, że oni z podatków swoich utrzymują posłów, którzy zasypiają na głosowania.
Poza tym, czekamy na rozwój wydarzeń z głosowaniami nad marszałkiem sejmu, ciekawe, czy pan Oleksy się obroni, pewnie tak.
Lisa napisała na mój prywatny mail świetną analizę dotyczącą podatków, jak tylko uzyskam od niej pozwolenie, zamieszczę ją na blogu, bo naprawdę warto.

Okropnie się zapuściłem w notkach. Wczoraj, kiedy była odrobina czasu, to akurat serwer był niedostepny i nic nie wchodziło, a dzisiaj czasu też niewiele

Zaczęliśmy zaraz po świętach, we wtorek już byłem w Warszawie. Od środy rano tradycyjny folklor, czyli okupacja mównicy i tym podobne zabawy. Długie posiedzenie klubu PO, na którym dyskutowaliśmy kwestie związane z planem Hausnera, trudne debaty i trudne decyzje, bo nic nie jest do końca czarne i białe.
Oprócz normalnych zajęć w Sejmie i komisjach sejmowych, miałem ciekawe spotkania z Abmasadorem Słowenii i sympatyczną panią z ambasady amerykańskiej, oboje próbowali się zorientować co w tym naszym ciekawym kraju się dzieje i do czego to wszystko doprowadzi. Skoro my się już w tym wszystkim gubimy to co dopiero biedni obcokrajowcy.

Dzisiaj rano telefon z Krakowa, z informacją o kradzieży komputerów z naszego wspólnego biura poselskiego. Nic innego nie zgineło, tylko komputery z zawartością. Zostały monitory, skanery, telefony, itd.
Albo pójdą na części, albo ktoś bardzo chciał się dowiedzieć co też tam posłowie, na czele z Jankem Rokitą przechowują. Włamanie bez finezji, wyłamane drzwi wejściowe, i drzwi do poszczególnych biur, moje nadają się tylko do wymiany, bo rozbite kompletnie. Dziwne, bo to centrum Krakowa, piąte piętro, kamienica pełna lokatorów, zobaczymy co wykaże śledztwo.
Kończę, bo tradycyjnie na piątkowy wieczór i noc Marszałek Sejmu zaplanował nam wielogodzinne głosowania. Miłego weekendu!

Spokojnych, wolnych od trosk i polityki Swiat Wielkanocnych.
W Wielkim Tygodniu, zebysmy mieli wszyscy dla siebie, chociaz odrobine wiecej zyczliwosci i zrozumienia niz na codzien

easter-bunnies.jpg

Chyba nia ma co komentować dzisiejszej decyzji komisji śledczej. Wracałem właśnie z Wrocławia i nie wierzyłem własnym uszom słysząc informację o tym co się stało. To niestety DRAMAT. Gdyby w raporcie pani poseł Błochowiak napisała, że Rywin jest marsjaninem w „czerwonych skarpetkach”, poruszającym się „pionowym korytarzem”, to też przeszłoby pięcioma głosami.
Jakby tego było mało, afera w Ministerstwie Spraw Zagranicznych z przejęciem twardych dysków przez „NIE” i dymisja Cimoszewicza, o ORLENIE nie wspominając.
Czy to naprawdę przypadek, że na parę tygodni przed naszym wejściem do UE afera goni aferę i kompromitacja kompromitację?

Właśnie obejrzałem w tv. film o księdzu Jerzym Popiełuszce. W „Człowieku z Żelaza” jest taka scena, w której Opania z Lindą oglądają dokumentalne filmy z wydarzeń na wybrzeżu w Grudniu 70 roku. Linda mówi: Powini to puszczać w szkołach, powinni to pokazywać na okrągło, żeby nikt nie zapomniał…
To samo dotyczy tego filmu…żeby nikt nie zapomniał.

Dzisiaj wizyta Donalda Tuska w Krakowie, spotkanie z ludźmi z PO i przędsiębiorcami z Małopolski. Bardzo potrzebne, o czym świadczyła ilość pytań zadanych przewodniczącemu. Najwięcej kontrowersji wzbudzała słynna „wojna z samoobroną”. Przeważała opinia, że to nie nasz język, nie nasz styl i nie nasz sposób uprawiania polityki. Tusk tłumaczył spokojnie, że nie można zamykać oczu na rzeczywistość, bo jeśli nie postawi się tamy tej fali populizmu która rozlała się po kraju to skończy się to wszystko „Argentyną” i poważnym kryzysem, z którego nie wyjdziemy przez lata.
„Chciało by się zagrać z kontrpartnerem w szachy, ale co robić, kiedy gość składa szachownicę i wali nas nią w głowę ?” – pytał retorycznie.
Stopień niechęci do polityki i polityków sięgnął chyba zenitu, coraz więcej ludzi ma to po prostu gdzieś, coraz większa tęskonta za prostymi rozwiązaniami, które zabiorą bogatym i dadzą biednym.
Ile czasu musi jeszcze upłynąć, zanim ludzie wreszcie uwierzą, że to nie politycy a przedsiębiorcy tworzący miejsca pracy są w stanie rozwiązać podstawowe problemy w tym kraju.
Liderzy Platformy ruszają w Polskę, chcą w ciągu najblizszych tygodni odwiedzić ponad sto miast i rozmawiać o tym co nas czeka. Rozmawiać zwłaszcza z tymi, którzy mają wszystkiego dość i z tymi, którzy jedyny ratunek widzą w silnej ręce Leppera

I jak tu nie pisać o polityce, skoro bądź co bądź to moja praca i codzienność, a poza tym, każdego z nas atakuje od samego rana. Wystarczy włączyć tv. Dzisiaj sejm od rana żył sensacyjnym wywiadem Kaczmarka w Gazecie Wyborczej, oskarżającym premiera o nasłanie na byłego prezesa ORLENU służb specjalnych. Premier tłumaczył się, że to wszystko nieprawda, a i w ciągu dnia Kaczmarek trochę zmiękł w swych oświadczeniach. W tak zwanych „kuluarach” mówi się, że było to tylko „uderzenie wyprzedzające” przed publikacjami, które wkrótce na temat Kaczmarka miały się ukazać.
Jak dotąd takie rzeczy działy się tylko na prawicy. Nawet ci, którzy nie darzyli lewej strony sympatią, podziwiali ją za jedność i za umiejętność załatwiania wewnętrznych problemów w zaciszu gabinetów. Teraz, każdy dzień to festiwal wzajemnych oskarżeń i afer. A pan Andrzej L. siedzi spokojnie, zaciera ręce i nawet nie komentuje tego co się dzieje.

Swoją drogą, jeśli to co powiedział Kaczmarek zawiera chociaż cień prawdy to witamy na Białorusi! Jeśli rzeczywiście służby specjalne wykorzystuje się do takich personalnych rozgrywek to „strach się bać”.

Wkrótce zaczynamy głosowania, przewidziane do 23.00, więc do jutra.


  • RSS